Blog z niczego
piątek, 26 sierpnia 2016
poniedziałek, 18 lipca 2016
#11 Białystok
Witajcie!
Jak wiecie rozpoczęły się upragnione wakacje. Większość z Was nie mogła się już z nich doczekać, ponieważ przez dwa miesiące mamy wolne od szkoły. Dla mnie to wyjątkowy czas, gdyż po wakacjach została mi ostatnia klasa, więc oficjalnie jestem maturzystą. Przede mną osiem miesięcy intensywnej nauki, bowiem chciałbym napisać jak najlepiej maturę, żeby później dostać się na studia dziennikarskie do któregoś z większych miast.
Ale skoro o wakacjach mowa, to podczas wypoczynku zwiedziłem kilka miejsc, jednym z nich jest Białystok, o którym będzie poświęcony ten wpis.
Dlaczego akurat wybrałem to miasto, a nie załóżmy Poznań czy Łódź. Wybrałem to miejsce, ponieważ chciałem się tam wybrać od dawna, od 3 miesięcy planowałem tą podróż, aż w końcu się udało. Tak naprawdę byłem ciekaw, co oferuje Białystok, ale to już w dalszej części wpisu.
Białystok - stolica województwa podlaskiego położona w północno-wschodniej części Polski nad rzeką Biała. Mieszka w nim około 300 000 mieszkańców, dzięki czemu zajmuje 11 miejsce pod względem liczby ludności w kraju. Jest to teren Zielonych płuc, czyli najczystsza części Polski. Od mojej miejscowości w jedną stronę dzieli mnie 322km (podróż przez Warszawę).
Żeby dostać się do miasta, musiałem podróżować pociągiem oraz busem. Pierwszą część trasy pokonałem z Puław do Warszawy, tam miałem ponad półtora godziny przerwy, ponieważ czekałem na busa. Po krótkim czasie z Warszawy ruszyłem do Białegostoku, gdzie jechałem przez trzy godziny. Widoki piękne. :) Po dotarciu na miejsce, tradycyjnie zostawiłem bagaże i poszedłem zwiedzać miasto. Niestety pech chciał, że padał deszcz i było trochę zimno. Na początku zobaczyłem trochę Rynek (nie wszystko, tylko trochę, chciałem zostawić na następny dzień) oraz Pałac Branickich, ze względu na trochę niską temperaturę nie chciało mi się już nic zwiedzać. Wieczór wykorzystałem na odwiedziny w galerii handlowej Alfa. Co ciekawe galeria powstała z dawnej fabryki Beckera z 1895 roku. Poza sklepami znajdziemy np. ściankę wspinaczkową. Mi osobiście galeria przypadła do gustu, bowiem można było poczuć klimat. Podczas wizyty kupiłem bluzę w Reserved.
Drugi dzień rozpoczął się od deszczu, który przez trochę czasu uniemożliwił mi zwiedzanie, na szczęście po pewnym czasie już przestało i wybrałem się w miasto. Zwiedzanie zacząłem od kościoła Św. Rocha, ponieważ z stąd można było podziwiać panoramę Białegostoku. Żeby tam wejść trzeba dostać się po schodach, na szczęście wejście jest bezpłatne. Taras czynny jest od poniedziałku do soboty w godzinach 9-17, a w niedzielę i w święta od 14 do 17. Z 40 metrów można zobaczyć miasto w każdym kierunku. Później wybrałem się do miejskiego parku, kolejnej galerii, oraz przeszedłem się po całym Rynku. Na koniec zostawiłem zwiedzanie Pałacu Branickich. Podczas wizyty można się poczuć jak w Wiedniu, bowiem to miejsce przypomina Pałac Schönbrunn znajdujący się w stolicy Austrii. Pałac, jak i ogród były przepiękne.
Ale skoro o wakacjach mowa, to podczas wypoczynku zwiedziłem kilka miejsc, jednym z nich jest Białystok, o którym będzie poświęcony ten wpis.
Dlaczego akurat wybrałem to miasto, a nie załóżmy Poznań czy Łódź. Wybrałem to miejsce, ponieważ chciałem się tam wybrać od dawna, od 3 miesięcy planowałem tą podróż, aż w końcu się udało. Tak naprawdę byłem ciekaw, co oferuje Białystok, ale to już w dalszej części wpisu.
Białystok - stolica województwa podlaskiego położona w północno-wschodniej części Polski nad rzeką Biała. Mieszka w nim około 300 000 mieszkańców, dzięki czemu zajmuje 11 miejsce pod względem liczby ludności w kraju. Jest to teren Zielonych płuc, czyli najczystsza części Polski. Od mojej miejscowości w jedną stronę dzieli mnie 322km (podróż przez Warszawę).
Żeby dostać się do miasta, musiałem podróżować pociągiem oraz busem. Pierwszą część trasy pokonałem z Puław do Warszawy, tam miałem ponad półtora godziny przerwy, ponieważ czekałem na busa. Po krótkim czasie z Warszawy ruszyłem do Białegostoku, gdzie jechałem przez trzy godziny. Widoki piękne. :) Po dotarciu na miejsce, tradycyjnie zostawiłem bagaże i poszedłem zwiedzać miasto. Niestety pech chciał, że padał deszcz i było trochę zimno. Na początku zobaczyłem trochę Rynek (nie wszystko, tylko trochę, chciałem zostawić na następny dzień) oraz Pałac Branickich, ze względu na trochę niską temperaturę nie chciało mi się już nic zwiedzać. Wieczór wykorzystałem na odwiedziny w galerii handlowej Alfa. Co ciekawe galeria powstała z dawnej fabryki Beckera z 1895 roku. Poza sklepami znajdziemy np. ściankę wspinaczkową. Mi osobiście galeria przypadła do gustu, bowiem można było poczuć klimat. Podczas wizyty kupiłem bluzę w Reserved.
Drugi dzień rozpoczął się od deszczu, który przez trochę czasu uniemożliwił mi zwiedzanie, na szczęście po pewnym czasie już przestało i wybrałem się w miasto. Zwiedzanie zacząłem od kościoła Św. Rocha, ponieważ z stąd można było podziwiać panoramę Białegostoku. Żeby tam wejść trzeba dostać się po schodach, na szczęście wejście jest bezpłatne. Taras czynny jest od poniedziałku do soboty w godzinach 9-17, a w niedzielę i w święta od 14 do 17. Z 40 metrów można zobaczyć miasto w każdym kierunku. Później wybrałem się do miejskiego parku, kolejnej galerii, oraz przeszedłem się po całym Rynku. Na koniec zostawiłem zwiedzanie Pałacu Branickich. Podczas wizyty można się poczuć jak w Wiedniu, bowiem to miejsce przypomina Pałac Schönbrunn znajdujący się w stolicy Austrii. Pałac, jak i ogród były przepiękne.
niedziela, 8 maja 2016
#10 Kielce
Witajcie!
Czas na kolejną podróż. Tym razem zabiorę Was do Kielc - stolicy województwa świętokrzyskiego, gdzie znana jest nie tylko z Gór Świętokrzyskich. Mieszka tu około 200 000 mieszkańców, czyli 9-krotnie mniej, niż w Warszawie. Miasto można zwiedzić w jeden dzień, ale ja byłem jeszcze dzień dłużej. Na szczęście mam bardzo bliski dojazd, bo tylko dwie i pół godziny drogi.
Pierwszą rzeczą, którą zwiedziłem, to był Pałac Biskupinów, gdzie możemy znaleźć średniowieczne obrazy, porcelanę, a nawet stare meble. Nawiasem mówiąc byłem już w Kielcach dwukrotnie. Pierwszy raz byłem w 2008 roku, ale tylko na wycieczce szkolnej w okolicach Kielc. Dodając post na Instagramie napisałem, że "miło jest powrócić do Kielc po 8 latach".
Kolejnym punktem wyprawy było odwiedzenie czterech gór: Ślichowic, Karczówki, Kadzielnii i Telegrafu. Wzniesienia nie przekraczały więcej niż 450 m.n.p.m., ale dzięki temu, można było zobaczyć panoramę miasta. Największym z punktów był Telegraf (408 m.n.p.m.). I tak pod wpływem czasu upłynął pierwszy dzień.
Drugi dzień wybrałem się jeszcze raz na Kadzielnię, by zobaczyć miasto z góry oraz przeszedłem się przez park. Dalszą część dnia przeznaczyłem na zakupy, ponieważ nic ciekawego już nie zwiedziłem.
Kielce posiadają dwa centra handlowe. Zarówno Galeria Korona, jak i Galeria Echo mogą poszczycić się dużą liczbą sklepów. Należy podkreślić, że druga z nich posiada około 300 sklepów, dzięki temu jest największą galerią w Polsce pod względem sklepów. Zakupy zrobiłem m.in. w H&M, Zarze i w New Looku.
Czy warto jechać do Kielc? Oczywiście, że tak. Mimo, że miasto jest małe, to można znaleźć coś dla siebie.
Pierwszą rzeczą, którą zwiedziłem, to był Pałac Biskupinów, gdzie możemy znaleźć średniowieczne obrazy, porcelanę, a nawet stare meble. Nawiasem mówiąc byłem już w Kielcach dwukrotnie. Pierwszy raz byłem w 2008 roku, ale tylko na wycieczce szkolnej w okolicach Kielc. Dodając post na Instagramie napisałem, że "miło jest powrócić do Kielc po 8 latach".
Kolejnym punktem wyprawy było odwiedzenie czterech gór: Ślichowic, Karczówki, Kadzielnii i Telegrafu. Wzniesienia nie przekraczały więcej niż 450 m.n.p.m., ale dzięki temu, można było zobaczyć panoramę miasta. Największym z punktów był Telegraf (408 m.n.p.m.). I tak pod wpływem czasu upłynął pierwszy dzień.
Drugi dzień wybrałem się jeszcze raz na Kadzielnię, by zobaczyć miasto z góry oraz przeszedłem się przez park. Dalszą część dnia przeznaczyłem na zakupy, ponieważ nic ciekawego już nie zwiedziłem.
Kielce posiadają dwa centra handlowe. Zarówno Galeria Korona, jak i Galeria Echo mogą poszczycić się dużą liczbą sklepów. Należy podkreślić, że druga z nich posiada około 300 sklepów, dzięki temu jest największą galerią w Polsce pod względem sklepów. Zakupy zrobiłem m.in. w H&M, Zarze i w New Looku.
Czy warto jechać do Kielc? Oczywiście, że tak. Mimo, że miasto jest małe, to można znaleźć coś dla siebie.
sobota, 27 lutego 2016
#9 Wrocław
Witajcie!
I znów zaglądam do bloga bardzo rzadko, ale niestety nauka robi swoje. Postaram się teraz, aby jak najczęściej dodawać posty (o ile mi czas pozwoli). Dzisiejszy post będzie dotyczył podróży do Wrocławia, gdzie spędziłem tam ferie zimowe. W stolicy województwa dolnośląskiego byłem przez 4 dni.
W ostatnim poście napisałem, że pojadę do Ostrawy - miasta w Czechach, ale tak się nie stało, i tym zagadkowym miejscem był właśnie Wrocław.
Miasto liczy około 640 000 mieszkańców i jest czwartym największym miastem w Polsce oraz leży nad rzeką Odrą. Opiszę Wam moje sprawozdanie z podróży. :)
Pierwszego dnia, jak to zwykle bywa - to podróż pociągiem, w którym spędziłem sześć godzin. O godzinie 15 dojechałem na miejsce i po zostawieniu rzeczy pierwszą rzeczą, którą zrobiłem było odwiedzenie Starego Miasta. Rynek zrobił na mnie duże wrażenie. Na każdym kroku można było dostrzec kolorowe kamieniczki, kościoły oraz Ratusz. Mimo późnego spaceru (godzina 17) udało mi się trochę zobaczyć. Po krótkiej przerwie wybrałem się na Wyspę Słodową, żeby dalej zwiedzać miasto. We Wrocławiu znajduje się około 100 mostów, z czego większość z nich jest zlokalizowana w różnych częściach miasta. Po zakończonym zwiedzaniu poszedłem na zakupy do Galerii Dominikańskiej, gdzie kupiłem buty w Bersche. I tak upłynął pierwszy dzień pobytu.
Drugiego dnia o godzinie 8 wybrałem się po raz kolejny na Rynek, ale tym razem zwiedziłem o wiele więcej, m.in kościoły, Panoramę Racławicką oraz kolejne mosty. W południe po raz kolejny pojechałem na zakupy, tym razem odwiedziłem Pasaż Grunwaldzki, ale po 30 minutach wyszedłem, gdyż nic ciekawego nie znalazłem. Kolejnym celem było zwiedzenie Sky Tower - najwyższego budynku mieszkalnego w Polsce. Wieżowiec ma 212 metrów, ale taras widokowy znajduje się na 49 piętrze (200 metrów). Po wjechaniu na ostatnie piętro, można było zobaczyć panoramę miasta. Widoki niesamowite. Polecam! Gdy skończyłem już zwiedzać, pojechałem do "Magnolii Parku" - największej galerii nie tylko we Wrocławiu, ale i także na Dolnym Śląsku. Powiem tyle, że kupiłem rzeczy tylko w Bersche, i w Reserved. Miejsce też jest ciekawe. Resztę wieczoru spędziłem na Starym Rynku.
Trzeciego dnia praktycznie nic się nie działo. Pojechałem do zachodniej części Wrocławia, zwiedziłem kościoły z punktami widokowymi, zobaczyłem Most Grunwaldzki oraz zrobiłem parę zdjęć. Po godzinie 16 tramwaj podwiózł mnie do południowej części miasta, a właściwie do 5-gwiazdkowego hotelu Planetarium Palace, gdzie zrobiłem wywiad z dziewczynami z Girls On Fire (finalistki 3 sezonu polskiego X-Factor, zajęły 5 miejsce). Piosenkarki okazały się bardzo miłe i zabawne. I tak upłynął trzeci dzień.
Ostatniego dnia, kiedy mi zostało cztery godziny do pociągu, jedynie, gdzie byłem to wschodnia część miasta.
I tak te kilka dni zleciało bardzo szybko. Ogólnie mówiąc - Wrocław jest pięknym miastem, którą ma bogatą architekturę. Dojedziemy bez problemu do każdego celu, dzięki tramwajom, czy busom. Nic więc dziwnego, że miasto jest Europejską Stolicą Kultury 2016.
I znów zaglądam do bloga bardzo rzadko, ale niestety nauka robi swoje. Postaram się teraz, aby jak najczęściej dodawać posty (o ile mi czas pozwoli). Dzisiejszy post będzie dotyczył podróży do Wrocławia, gdzie spędziłem tam ferie zimowe. W stolicy województwa dolnośląskiego byłem przez 4 dni.
W ostatnim poście napisałem, że pojadę do Ostrawy - miasta w Czechach, ale tak się nie stało, i tym zagadkowym miejscem był właśnie Wrocław.
Miasto liczy około 640 000 mieszkańców i jest czwartym największym miastem w Polsce oraz leży nad rzeką Odrą. Opiszę Wam moje sprawozdanie z podróży. :)
Pierwszego dnia, jak to zwykle bywa - to podróż pociągiem, w którym spędziłem sześć godzin. O godzinie 15 dojechałem na miejsce i po zostawieniu rzeczy pierwszą rzeczą, którą zrobiłem było odwiedzenie Starego Miasta. Rynek zrobił na mnie duże wrażenie. Na każdym kroku można było dostrzec kolorowe kamieniczki, kościoły oraz Ratusz. Mimo późnego spaceru (godzina 17) udało mi się trochę zobaczyć. Po krótkiej przerwie wybrałem się na Wyspę Słodową, żeby dalej zwiedzać miasto. We Wrocławiu znajduje się około 100 mostów, z czego większość z nich jest zlokalizowana w różnych częściach miasta. Po zakończonym zwiedzaniu poszedłem na zakupy do Galerii Dominikańskiej, gdzie kupiłem buty w Bersche. I tak upłynął pierwszy dzień pobytu.
Drugiego dnia o godzinie 8 wybrałem się po raz kolejny na Rynek, ale tym razem zwiedziłem o wiele więcej, m.in kościoły, Panoramę Racławicką oraz kolejne mosty. W południe po raz kolejny pojechałem na zakupy, tym razem odwiedziłem Pasaż Grunwaldzki, ale po 30 minutach wyszedłem, gdyż nic ciekawego nie znalazłem. Kolejnym celem było zwiedzenie Sky Tower - najwyższego budynku mieszkalnego w Polsce. Wieżowiec ma 212 metrów, ale taras widokowy znajduje się na 49 piętrze (200 metrów). Po wjechaniu na ostatnie piętro, można było zobaczyć panoramę miasta. Widoki niesamowite. Polecam! Gdy skończyłem już zwiedzać, pojechałem do "Magnolii Parku" - największej galerii nie tylko we Wrocławiu, ale i także na Dolnym Śląsku. Powiem tyle, że kupiłem rzeczy tylko w Bersche, i w Reserved. Miejsce też jest ciekawe. Resztę wieczoru spędziłem na Starym Rynku.
Trzeciego dnia praktycznie nic się nie działo. Pojechałem do zachodniej części Wrocławia, zwiedziłem kościoły z punktami widokowymi, zobaczyłem Most Grunwaldzki oraz zrobiłem parę zdjęć. Po godzinie 16 tramwaj podwiózł mnie do południowej części miasta, a właściwie do 5-gwiazdkowego hotelu Planetarium Palace, gdzie zrobiłem wywiad z dziewczynami z Girls On Fire (finalistki 3 sezonu polskiego X-Factor, zajęły 5 miejsce). Piosenkarki okazały się bardzo miłe i zabawne. I tak upłynął trzeci dzień.
Ostatniego dnia, kiedy mi zostało cztery godziny do pociągu, jedynie, gdzie byłem to wschodnia część miasta.
I tak te kilka dni zleciało bardzo szybko. Ogólnie mówiąc - Wrocław jest pięknym miastem, którą ma bogatą architekturę. Dojedziemy bez problemu do każdego celu, dzięki tramwajom, czy busom. Nic więc dziwnego, że miasto jest Europejską Stolicą Kultury 2016.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
#8
Witajcie!
Zaniedbałem bloga, wiem. Dawno mnie tu nie było, ale na szybko opisze, co się ze mną działo od ostatniego powrotu z Gdańska.
A więc rozpoczął się nowy rok szkolny 2015/2016, pracuje nadal w gazecie szkolnej, a także jestem prezenterem radiowym w radiowęźle. Fajnie jest być DJ szkolnym. :) Uczestniczę nadal na warsztatach dziennikarskich (niestety już niedługo koniec), atmosfera tam jest świetna, dużo śmiesznych akcji i zabawy. Brałem udział w II edycji "Olimpiadzie Wiedzy o Mediach", gdzie w I etapie napisałem pracę na temat "Moja Przyszła Praca w Mediach", udało mi się zakwalifikować do następnego II etapu, ale tu już niestety poległem, był do napisania test, który składał się z 35 pytań. Mimo takiego obrotu spraw, jestem zadowolony. :)
Rok 2015 za nami, skończyły się Święta Bożego Narodzenia, a więc teraz nadszedł nowy 2016 rok. Gdybym miał podsumować krótkim zdaniem, czy zeszły rok był dla mnie udany, napisałbym, że tak. Praca w gazecie szkolnej oraz w radiowęźle, wyjazd na Mercedes Benz Fashion Weekend do Warszawy, robienie wywiadów z gwiazdami, odwiedzenie Krakowa i Gdańska i wiele innych różnych rzeczy. Wraz z nadejściem Nowego Roku większość z nas ma postanowienia noworoczne, ale czy potrafimy je zrealizować? Pod spodem napiszę wam, kilka moich tegorocznych postanowień.
1. Przestać jeść słodycze - jedno z najbardziej niezrealizowanych postanowień. Za każdym razem mówiłem, że od jutra nie jem słodyczy, ale po kilku dniach, niestety potrafiłem trochę zjeść. Nie za dużo, nie za mało, w sam raz. W tym roku postanowiłem, że powstrzymam się całkowicie od ich jedzenia. Może zamienię na coś zdrowszego. Jak na razie jest dobrze.
2. Zacząć w końcu ćwiczyć - pamiętam swoje pierwsze początki, gdzie po 2 tygodniach stwierdziłem, że jutro poćwiczę, ale niestety w końcu o nich całkowicie zapomniałem. Do wakacji pozostało jeszcze sporo czasu, ale po raz kolejny można spróbować, tym razem mam nadzieję, że będę zmotywowany i osiągnę swój cel.
3. Jeszcze więcej się uczyć - jak na razie nie jest źle, ale mogło być lepiej. Odkąd zaangażowałem się w radiowęzeł, a także w Samorząd Uczniowski, można powiedzieć, że jest OK. Nie wszystkich przedmiotów się nauczę. Ostatnio stwierdziłem, że oleje sobie zawodowe przedmioty (ekonomiczne, nie polecam), gdyż ich kompletnie nie rozumiem, wolę się skupić na pozostałych przedmiotach jak np. język polski, historia, geografia czy choćby któryś z języków. Ekonomia nie przyda mi się do dziennikarstwa. Do dziś żałuję wybór technikum (szkoła jest spoko), a nie liceum z profilem dziennikarsko - fotograficznym.
4. Czytać więcej książek - słyszałem ostatnio, że czytanie wzmacnia umysł i jest to prawda. Od początku roku przeczytałem 2 książki, które miały powyżej 200 stron i jak na razie jest dobrze. Postanowiłem także czytać lektury szkolne, aby być bardziej przygotowanym przed jakąś pracą klasową.
5. Wydawać dużo/mało pieniędzy na ubrania, itd. - to prawda, trochę wydaje na ładne ciuchy, ale to nie oznacza, że wydaje wszystkie swoje pieniądze tylko na to. Ostatnio będąc w Zarze spodobały mi się 2 rzeczy, kurtka wiatrówka, koloru czarnego oraz kardigan (sweter z guzikami). Obydwie rzeczy kosztowały po 40 zł, chciałem kupić te 2 rzeczy, ale stwierdziłem, że stracę pieniądze. W ostateczności wybrałem kurtkę, przynajmniej wróciło 40 zł do kieszeni. Postanowię zaoszczędzić na jakąś potrzebną rzecz jak np. podróż, a skoro o podróży mowa...
6. Odwiedzić europejski kraj - przed Świętami zarezerwowałem hostel w Ostrawie (Czechy), gdzie miałem spędzić tam ferie zimowe, ale zrezygnowałem ze względu na wybór innego miasta (nie europejskiego). Myślę o tym, żeby pojechać na tegoroczne wakacje do Budapesztu lub Wiednia, tylko, który z nich wybrać?
7. Być wrednym - i teraz większość z was pomyśli, że takim zachowaniem większość przestanie mnie lubić, nie! Będę wredny tylko dla tych osób, których serdecznie nie znoszę, a także pewny siebie. Nigdy tak się nie zachowywałem, ale czas to zmienić.
8. Mieć czas na wszystko - ostatnie postanowienie. Czasami nie miałem czasu, gdyż za dużo siedzę na różnych portalach takich jak: Facebook, Instagram czy Snapchat i kompletnie nic nie robiłem, bo o nich zapominałem. Tym razem muszę ograniczyć to wszystko i wziąć się za coś porządnego.
Tyle, a wy jakie macie tegoroczne postanowienia? Czekam na wasze komentarze. :) Do zobaczenia.
Możecie mnie odnaleźć w różnych portalach społecznościowych, pod spodem macie wszystko opisane.
Facebook: https://www.facebook.com/My-Europes-World-1659121257687869/
Instagram: kesikdominik
Snapchat: fancyboy24
A więc rozpoczął się nowy rok szkolny 2015/2016, pracuje nadal w gazecie szkolnej, a także jestem prezenterem radiowym w radiowęźle. Fajnie jest być DJ szkolnym. :) Uczestniczę nadal na warsztatach dziennikarskich (niestety już niedługo koniec), atmosfera tam jest świetna, dużo śmiesznych akcji i zabawy. Brałem udział w II edycji "Olimpiadzie Wiedzy o Mediach", gdzie w I etapie napisałem pracę na temat "Moja Przyszła Praca w Mediach", udało mi się zakwalifikować do następnego II etapu, ale tu już niestety poległem, był do napisania test, który składał się z 35 pytań. Mimo takiego obrotu spraw, jestem zadowolony. :)
Rok 2015 za nami, skończyły się Święta Bożego Narodzenia, a więc teraz nadszedł nowy 2016 rok. Gdybym miał podsumować krótkim zdaniem, czy zeszły rok był dla mnie udany, napisałbym, że tak. Praca w gazecie szkolnej oraz w radiowęźle, wyjazd na Mercedes Benz Fashion Weekend do Warszawy, robienie wywiadów z gwiazdami, odwiedzenie Krakowa i Gdańska i wiele innych różnych rzeczy. Wraz z nadejściem Nowego Roku większość z nas ma postanowienia noworoczne, ale czy potrafimy je zrealizować? Pod spodem napiszę wam, kilka moich tegorocznych postanowień.
1. Przestać jeść słodycze - jedno z najbardziej niezrealizowanych postanowień. Za każdym razem mówiłem, że od jutra nie jem słodyczy, ale po kilku dniach, niestety potrafiłem trochę zjeść. Nie za dużo, nie za mało, w sam raz. W tym roku postanowiłem, że powstrzymam się całkowicie od ich jedzenia. Może zamienię na coś zdrowszego. Jak na razie jest dobrze.
2. Zacząć w końcu ćwiczyć - pamiętam swoje pierwsze początki, gdzie po 2 tygodniach stwierdziłem, że jutro poćwiczę, ale niestety w końcu o nich całkowicie zapomniałem. Do wakacji pozostało jeszcze sporo czasu, ale po raz kolejny można spróbować, tym razem mam nadzieję, że będę zmotywowany i osiągnę swój cel.
3. Jeszcze więcej się uczyć - jak na razie nie jest źle, ale mogło być lepiej. Odkąd zaangażowałem się w radiowęzeł, a także w Samorząd Uczniowski, można powiedzieć, że jest OK. Nie wszystkich przedmiotów się nauczę. Ostatnio stwierdziłem, że oleje sobie zawodowe przedmioty (ekonomiczne, nie polecam), gdyż ich kompletnie nie rozumiem, wolę się skupić na pozostałych przedmiotach jak np. język polski, historia, geografia czy choćby któryś z języków. Ekonomia nie przyda mi się do dziennikarstwa. Do dziś żałuję wybór technikum (szkoła jest spoko), a nie liceum z profilem dziennikarsko - fotograficznym.
4. Czytać więcej książek - słyszałem ostatnio, że czytanie wzmacnia umysł i jest to prawda. Od początku roku przeczytałem 2 książki, które miały powyżej 200 stron i jak na razie jest dobrze. Postanowiłem także czytać lektury szkolne, aby być bardziej przygotowanym przed jakąś pracą klasową.
5. Wydawać dużo/mało pieniędzy na ubrania, itd. - to prawda, trochę wydaje na ładne ciuchy, ale to nie oznacza, że wydaje wszystkie swoje pieniądze tylko na to. Ostatnio będąc w Zarze spodobały mi się 2 rzeczy, kurtka wiatrówka, koloru czarnego oraz kardigan (sweter z guzikami). Obydwie rzeczy kosztowały po 40 zł, chciałem kupić te 2 rzeczy, ale stwierdziłem, że stracę pieniądze. W ostateczności wybrałem kurtkę, przynajmniej wróciło 40 zł do kieszeni. Postanowię zaoszczędzić na jakąś potrzebną rzecz jak np. podróż, a skoro o podróży mowa...
6. Odwiedzić europejski kraj - przed Świętami zarezerwowałem hostel w Ostrawie (Czechy), gdzie miałem spędzić tam ferie zimowe, ale zrezygnowałem ze względu na wybór innego miasta (nie europejskiego). Myślę o tym, żeby pojechać na tegoroczne wakacje do Budapesztu lub Wiednia, tylko, który z nich wybrać?
7. Być wrednym - i teraz większość z was pomyśli, że takim zachowaniem większość przestanie mnie lubić, nie! Będę wredny tylko dla tych osób, których serdecznie nie znoszę, a także pewny siebie. Nigdy tak się nie zachowywałem, ale czas to zmienić.
8. Mieć czas na wszystko - ostatnie postanowienie. Czasami nie miałem czasu, gdyż za dużo siedzę na różnych portalach takich jak: Facebook, Instagram czy Snapchat i kompletnie nic nie robiłem, bo o nich zapominałem. Tym razem muszę ograniczyć to wszystko i wziąć się za coś porządnego.
Tyle, a wy jakie macie tegoroczne postanowienia? Czekam na wasze komentarze. :) Do zobaczenia.
Możecie mnie odnaleźć w różnych portalach społecznościowych, pod spodem macie wszystko opisane.
Facebook: https://www.facebook.com/My-Europes-World-1659121257687869/
Instagram: kesikdominik
Snapchat: fancyboy24
wtorek, 4 sierpnia 2015
#7 Gdańsk
Witajcie!
Wakacje już prawie skończone, a więc mamy jeszcze ponad trochę czasu, żeby gdzieś wyjechać, popracować, czy pójść na zakupy. Możliwości mamy wiele. Tym razem wybrałem się po raz drugi w podróż do Gdańska.
Wybór nie jest przypadkowy, po ostatniej podróży do Krakowa, chciałem zobaczyć przepiękne Morze Bałtyckie. Mimo że miałem trochę pieniędzy, udało mi się tam pojechać.
W zwiedzaniu nie był tylko Gdańsk, ale także: Sopot, Gdynia i Hel. Postaram się wam wszystko opowiedzieć. :)
Gdańsk - stolica województwa pomorskiego, szóste największe miasto w Polsce (461 489 mieszkańców), tam spędzałem większość czasu, gdyż mam tam rodzinę. Pokochałem to miasto, tak samo jak Kraków.
Sopot - kurort nadmorski położony pomiędzy Gdańskiem i Gdynią. Byłem tam 4-krotnie. Przepiękne Molo oraz znakomita plaża.
Gdynia - drugie największe miasto województwa pomorskiego (247 821 mieszkańców). Nie zwiedzałem tam nic, ponieważ 2 razy byłem w Galerii Riviera.
Hel - nadmorska miejscowość położona na Półwyspie Helskim. Według niektórych jest to początek lub koniec Polski. Pojechałem tam, gdyż byłem ciekawy, co tam się dzieje.
Pierwszego dnia pojechałem pociągiem z Puław do Gdańska. 8 godzin w pociągu to była masakra, upał 30-stopniowy, zmiana klimatu. Do Gdańska dotarłem około 20:00 na dodatek bolała mnie głowa. Więc pierwszy dzień zakończył się leżąc w łóżku i oglądaniu meczu tenisa z Toronto.
Drugiego dnia, byłem na Starym Mieście, ale nie zwiedzałem zabytków. Jedynie co zobaczyłem, to pomnik Neptuna.
Po skończonym zwiedzaniu, wróciłem do domu, zjadłem obiad i pojechałem Szybką Koleją Miejską (SKM) do Sopotu. Pogoda sprzyjała, było gorąco, ale przesadziłem z ubiorem. T-shirt spoko, ale spodnie nie. Musiałem je podwijać.
Po 16:30 opuściłem Sopot i wróciłem do Gdańska. Na sam wieczór wybrałem się do plaży w Brzeźnie, i tak skończył się mój drugi dzień.
Trzeciego dnia wróciłem ponownie do zwiedzania Starego Miasta. Tym razem zobaczyłem bardzo wiele atrakcji np. Muzeum Bursztynu, Bazylikę Mariacką czy Kościół św. Katarzyny. Było tego sporo. Zwiedzania zajęło mi około 3 godzin.
W południe pojechałem tramwajem do Galerii Bałtyckiej. Galeria bardzo mi się spodobała, wyglądała tak samo jak Galeria Krakowska (Kraków - poprzedni post). Trwały jeszcze wyprzedaże, więc postanowiłem sobie kupić kilka rzeczy. W Bershce kupiłem krótkie spodnie dżinsowe w kolorze czarnym, a w Pull & Bearze upolowałem dżinsy. Po raz drugi pojechałem do Sopotu. Pochodziłem po plaży i wybrałem się na Molo. Molo w Sopocie jest jednym z najdłuższych w Europie. Jego długość wynosi 512 metrów. Spacerując przy zachodzie słońca, można było podziwiać Bałtyk, łodzie czy panoramę Sopotu.
Po raz trzeci pojechałem do Sopotu, tym razem wypocząć. Później zaszedłem do sopockiego H&M, ale po chwili wyszedłem. Stwierdziłem że taki sam asortyment H&M jest u mnie w Puławach. Na sam wieczór wybrałem się na Górę Gradową, widoki miasta były przepiękne.
Czwartego dnia o godzinie 8:00 pojechałem pociągiem na Hel. Podróż trwała 3 godziny. Na miejscu trochę źle się poczułem, ale po pewnym czasie sytuacja się uspokoiła. Na Helu mieszka około 3300 osób, praktycznie jest to początkowa lub ostatnia miejscowość w Polsce. Dalej na północ od Polski znajduje się Szwecja. Mimo niewielkiej liczby mieszkańców możemy znaleźć kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia.
Na początek wybrałem się na plaże, tylko po to by trochę odpocząć po podróży. Było trochę chłodniej niż w Gdańsku, ale nie narzekałem.
Kolejnym punktem na mapie Helu, było odwiedzenie latarni morskiej. Latarnia morska na Helu jest położona na polskim wybrzeżu Bałtyku, jej wysokość wynosi 41,50 metrów. Żeby dostać się na sam szczyt latarni, trzeba pokonać kręte schody, które są bardzo niewygodne, ale widoki są przepiękne.
Resztę wieczoru spędziłem na plaży, gdzie oglądałem zachód Słońca nad morzem. Było przepięknie, zresztą zobaczcie sami.
Ostatniego dnia wybrałem się ponownie do Gdynii na zakupy. Tym razem kupiłem sporo m.in sweter w Zarze, okulary przeciwsłoneczne w C&A oraz zegarek w New Yorkerze. Gdy wróciłem do Gdańska, pojechałem na Westerplatte, jedno z historycznych miejsc na mapie Polski. W latach 30. XX wieku na terenie Westerplatte funkcjonowała Wojskowa Składnica Tranzytowa, której obrona we wrześniu 1939 stała się symbolicznym początkiem II wojny światowej oraz polskiego oporu przeciw agresji niemieckiej. Warto tam się wybrać, ponieważ możecie poznać dawną historię Polski.
Przed wieczorem pojechałem szybko do Galerii Bałtyckiej, gdzie kupiłem sobie melanżowy szalik w Zarze. Ostatni wieczór spędziłem po raz czwarty w Sopocie. Następnego dnia pojechałem już do domu. Mam nadzieję, że wpis wam się spodobał. :) Do zobaczenia.
Wybór nie jest przypadkowy, po ostatniej podróży do Krakowa, chciałem zobaczyć przepiękne Morze Bałtyckie. Mimo że miałem trochę pieniędzy, udało mi się tam pojechać.
W zwiedzaniu nie był tylko Gdańsk, ale także: Sopot, Gdynia i Hel. Postaram się wam wszystko opowiedzieć. :)
Gdańsk - stolica województwa pomorskiego, szóste największe miasto w Polsce (461 489 mieszkańców), tam spędzałem większość czasu, gdyż mam tam rodzinę. Pokochałem to miasto, tak samo jak Kraków.
Sopot - kurort nadmorski położony pomiędzy Gdańskiem i Gdynią. Byłem tam 4-krotnie. Przepiękne Molo oraz znakomita plaża.
Gdynia - drugie największe miasto województwa pomorskiego (247 821 mieszkańców). Nie zwiedzałem tam nic, ponieważ 2 razy byłem w Galerii Riviera.
Hel - nadmorska miejscowość położona na Półwyspie Helskim. Według niektórych jest to początek lub koniec Polski. Pojechałem tam, gdyż byłem ciekawy, co tam się dzieje.
Pierwszego dnia pojechałem pociągiem z Puław do Gdańska. 8 godzin w pociągu to była masakra, upał 30-stopniowy, zmiana klimatu. Do Gdańska dotarłem około 20:00 na dodatek bolała mnie głowa. Więc pierwszy dzień zakończył się leżąc w łóżku i oglądaniu meczu tenisa z Toronto.
Drugiego dnia, byłem na Starym Mieście, ale nie zwiedzałem zabytków. Jedynie co zobaczyłem, to pomnik Neptuna.
![]() |
| Pomnik Neptuna. |
Po skończonym zwiedzaniu, wróciłem do domu, zjadłem obiad i pojechałem Szybką Koleją Miejską (SKM) do Sopotu. Pogoda sprzyjała, było gorąco, ale przesadziłem z ubiorem. T-shirt spoko, ale spodnie nie. Musiałem je podwijać.
![]() |
| Sopot i ptaki. |
Po 16:30 opuściłem Sopot i wróciłem do Gdańska. Na sam wieczór wybrałem się do plaży w Brzeźnie, i tak skończył się mój drugi dzień.
Trzeciego dnia wróciłem ponownie do zwiedzania Starego Miasta. Tym razem zobaczyłem bardzo wiele atrakcji np. Muzeum Bursztynu, Bazylikę Mariacką czy Kościół św. Katarzyny. Było tego sporo. Zwiedzania zajęło mi około 3 godzin.
![]() |
| Widok na Gdańsk. |
![]() |
| Gdańsk |
W południe pojechałem tramwajem do Galerii Bałtyckiej. Galeria bardzo mi się spodobała, wyglądała tak samo jak Galeria Krakowska (Kraków - poprzedni post). Trwały jeszcze wyprzedaże, więc postanowiłem sobie kupić kilka rzeczy. W Bershce kupiłem krótkie spodnie dżinsowe w kolorze czarnym, a w Pull & Bearze upolowałem dżinsy. Po raz drugi pojechałem do Sopotu. Pochodziłem po plaży i wybrałem się na Molo. Molo w Sopocie jest jednym z najdłuższych w Europie. Jego długość wynosi 512 metrów. Spacerując przy zachodzie słońca, można było podziwiać Bałtyk, łodzie czy panoramę Sopotu.
![]() |
| Sopot nocą, widok na Morze Bałtyckie
Następnego dnia, po raz pierwszy pojechałem SKM-ką do Gdyni. Tak, jak wcześniej wspomniałem nic nie zwiedziłem, tylko pojechałem do Galerii Riviera. Galeria super, możemy tam znaleźć o wiele więcej rzeczy niż w Gdańsku. Dużym zaskoczeniem był dla mnie piętrowy New Yorker, kiedy zawsze odwiedzałem ten sklep, był on zawsze usytuowany na parterze lub na pierwszym piętrze. Po obejrzeniu galerii, wróciłem do Gdańska, gdzie po raz ostatni zwiedzałem Stare Miasto. Głównym celem były Żuławy - dzielnica Gdańska oraz koło widokowe nad Motławą.
|
![]() |
| Panorama Gdańska |
![]() |
| Gdańsk nocą |
![]() |
| Gdańsk nocą |
![]() |
| Gdańsk nocą |
Czwartego dnia o godzinie 8:00 pojechałem pociągiem na Hel. Podróż trwała 3 godziny. Na miejscu trochę źle się poczułem, ale po pewnym czasie sytuacja się uspokoiła. Na Helu mieszka około 3300 osób, praktycznie jest to początkowa lub ostatnia miejscowość w Polsce. Dalej na północ od Polski znajduje się Szwecja. Mimo niewielkiej liczby mieszkańców możemy znaleźć kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia.
Na początek wybrałem się na plaże, tylko po to by trochę odpocząć po podróży. Było trochę chłodniej niż w Gdańsku, ale nie narzekałem.
![]() |
| Hel - plaża |
Kolejnym punktem na mapie Helu, było odwiedzenie latarni morskiej. Latarnia morska na Helu jest położona na polskim wybrzeżu Bałtyku, jej wysokość wynosi 41,50 metrów. Żeby dostać się na sam szczyt latarni, trzeba pokonać kręte schody, które są bardzo niewygodne, ale widoki są przepiękne.
![]() |
| Koniec lub początek Polski :) |
![]() |
| Widok na miasto
Po zejściu z wieży wybrałem się na port, gdzie podziwiałem łodzie oraz przepiękne słońce. :)
|
![]() |
| Słońce nad Helem |
Ostatniego dnia wybrałem się ponownie do Gdynii na zakupy. Tym razem kupiłem sporo m.in sweter w Zarze, okulary przeciwsłoneczne w C&A oraz zegarek w New Yorkerze. Gdy wróciłem do Gdańska, pojechałem na Westerplatte, jedno z historycznych miejsc na mapie Polski. W latach 30. XX wieku na terenie Westerplatte funkcjonowała Wojskowa Składnica Tranzytowa, której obrona we wrześniu 1939 stała się symbolicznym początkiem II wojny światowej oraz polskiego oporu przeciw agresji niemieckiej. Warto tam się wybrać, ponieważ możecie poznać dawną historię Polski.
![]() |
| Widok na Bałtyk |
![]() |
| Westerplatte |
Przed wieczorem pojechałem szybko do Galerii Bałtyckiej, gdzie kupiłem sobie melanżowy szalik w Zarze. Ostatni wieczór spędziłem po raz czwarty w Sopocie. Następnego dnia pojechałem już do domu. Mam nadzieję, że wpis wam się spodobał. :) Do zobaczenia.
piątek, 17 lipca 2015
#6 Kraków
Witajcie!
Bardzo długo tutaj nie zaglądałem, bo prawie 2 miesiące. Miałem dużo na głowie nauka, poprawki i różne sprawy. Ale teraz postaram się dodawać posty regularnie.
Mam obecnie wakacje, a właściwie pierwszą połowę wakacji. Co się u mnie działo za ten czas, już wam opowiadam. Zdałem na szczęście do trzeciej klasy bez poprawki (mimo że nie umiałem na matematykę, napisałem coś i udało mi się). Spędzam wakacje u siebie, będę miał imprezę w przyszłym tygodniu i byłem w Krakowie pozwiedzać i oczywiście pójść na zakupy. Dlaczego akurat wybrałem Kraków? Już wam wyjaśniam.
Na początku wakacji miałem różne plany, żeby gdzieś pojechać. A to chciałem pojechać do Wilna (Litwa), Gdańska, Rzeszowa, Wrocławia, ale ostatecznie wybrałem Kraków. Nie wybrałem tamtych miast z różnych powodów. Do Wilna nie chcieli mnie puścić rodzice, ponieważ myśleli, że ktoś mnie zaatakuje (mieli może trochę racji, na Litwie mieszka dużo Rosjanów). Gdańsk trochę wydawał się za drogi (musiałbym lecieć samolotem). Rzeszowa nie wybrałem, ponieważ szkoda mi było pieniędzy. A Wrocław stwierdziłem że zostawię na koniec wakacji i ostatecznie został Kraków. To będzie moja druga wizyta w województwie małopolskim, poprzednim razem byłem 6 lat temu nie w Krakowie tylko w Pieniach.
Moim zdaniem Kraków ma bardzo ciekawą i bogatą architekturę. W mieście znajdziemy m.in Wawel, Sukiennice, Kościół Mariacki, Rynek i wiele innych atrakcji. Na mnie wrażenie zrobiły również stare kamienice, które wyglądały zjawiskowo. Kiedy wysiadałem z busa nie widziałem co tak naprawdę mi się przydarzy podczas 3-dniowej wizyty. Wychodząc z Galerii Krakowskiej, dopiero dotarło do mnie, że Kraków jest magiczny. Ale teraz wszystko od początku.
Bilet zakupiłem w poniedziałek, kosztował mnie 28,50 zł (zaoszczędzone 1,50 zł :) ). We wtorek zapłaciłem pieniądze, spakowałem się i następnego dnia ruszyłem w drogę. Czekałem na autobus który miał zajechać do Puław, gdzie ja stałem na przystanku. Po 4 godzinach i pół godzinach jazdy dotarłem na miejsce. Jadąc zahaczyłem o parę miast (Radom, Kielce). Następnie wychodząc z galerii pojechałem do hostelu zostawić swoje rzeczy i zacząć zwiedzanie. Pierwszym miejscem które odwiedziłem był oczywiście Stary Rynek, gdzie większość ludzi przychodziła tutaj, aby pozwiedzać, pójść do kawiarenki na Sukiennice czy zrobić zakupy.
Na początku wakacji miałem różne plany, żeby gdzieś pojechać. A to chciałem pojechać do Wilna (Litwa), Gdańska, Rzeszowa, Wrocławia, ale ostatecznie wybrałem Kraków. Nie wybrałem tamtych miast z różnych powodów. Do Wilna nie chcieli mnie puścić rodzice, ponieważ myśleli, że ktoś mnie zaatakuje (mieli może trochę racji, na Litwie mieszka dużo Rosjanów). Gdańsk trochę wydawał się za drogi (musiałbym lecieć samolotem). Rzeszowa nie wybrałem, ponieważ szkoda mi było pieniędzy. A Wrocław stwierdziłem że zostawię na koniec wakacji i ostatecznie został Kraków. To będzie moja druga wizyta w województwie małopolskim, poprzednim razem byłem 6 lat temu nie w Krakowie tylko w Pieniach.
Moim zdaniem Kraków ma bardzo ciekawą i bogatą architekturę. W mieście znajdziemy m.in Wawel, Sukiennice, Kościół Mariacki, Rynek i wiele innych atrakcji. Na mnie wrażenie zrobiły również stare kamienice, które wyglądały zjawiskowo. Kiedy wysiadałem z busa nie widziałem co tak naprawdę mi się przydarzy podczas 3-dniowej wizyty. Wychodząc z Galerii Krakowskiej, dopiero dotarło do mnie, że Kraków jest magiczny. Ale teraz wszystko od początku.
![]() |
| Kraków |
Kościół Mariacki
Widok na Rynek i Sukiennice
Ja wybrałem kawiarenkę, która znajdowała się na tarasie widokowym w Sukiennicach. Bilet nie drogi tylko 1 zł (ulgowy), ale widok piękny. Następnym moim celem był Wawel. Dojście zajęło mi około 10 min.
Miałem zwiedzić różne rzeczy, ale postanowiłem że zostawię to na jutrzejszy dzień. Kiedy byłem już na miejscu można było zobaczyć cały Kraków jak na dłoni, co wywołano u mnie mega pozytywne zaskoczenie.
Kiedy opuszczałem Wawel, postanowiłem że pojadę do Galerii Kazimierz zrobić trochę zakupów. Miejsce mnie trochę zawiodło, spodziewałem się większości sklepów które bardzo lubię, ale nie było ich. New Yorkera brak, Pull&Beara brak. Trwają jeszcze wyprzedaże, będąc w galerii zapolowałem na fajną torbę w Bershce która kosztowała 130 zł, a teraz 30 zł. Również przekraczając próg Zary znalazłem mega fajny portfel który był wart 40 zł, był kolor brązowy i czarny. Stwierdziłem że jeśli nie będzie czarnego koloru w różnych galeriach to kupię go tu. Niestety nie było go nawet na Rynku Głównym ani w Galerii Krakowskiej. Portfel koloru brązowego kupiłem w tej ostatniej galerii, mimo że nie było tego koloru co chciałem to jestem zadowolony, ale następnego dnia kosztował o 10 zł taniej.
Do hostelu wróciłem około 22, w pokoju którym spałem był Chińczyk i jakieś 3 turystki (chyba z Niemiec). Posiedziałem trochę na internecie, ogarnąłem się i poszedłem spać.
Budząc się w przepiękny czwartkowy poranek, poszedłem coś kupić do jedzenia, a następnie trochę więcej pozwiedzać. Na początku chodziłem ulicami Krakowa, aby ucieknąć trochę od Rynku. Kamienice oddawały urok temu miejscu. Na każdym kroku można było spotkać osoby które wychodziły z domu do pracy, na zakupy, spacer, wyprowadzić psa, itd. Chodząc przez godzinę chciałem zobaczyć więcej i więcej, ale bałem się, że mi czasu zbraknie i ruszyłem na Ratusz który był obok Sukiennic.
Żeby wejść na samą górę trzeba było się nagimnastykować, kręte i małe schody przeszkadzały turystom. Mnie też parę raz zdarzyło mi się zatrzymać tylko po to by ustąpić miejsca ludziom którzy kończyli zwiedzać. Gdy zatrzymywałem się przy różnych obiektach widziałem sporo ludzi robiących zdjęć miasta. Ja też parę zrobiłem.
Po skończonym zwiedzaniu moje nogi ruszyły po raz drugi na Wawel. Tym razem postanowiłem że odwiedzę Dzwon Świętego Zygmunta, Katedrę Wawelską oraz jedną z baszt. Największe wrażenie zrobiło na oczywiście Katedra, ale nie można było robić zdjęć.
![]() |
| Królewski Dzwon Zygmunta |
Panorama Krakowa
Ostatnim moim punktem na mapie był Kościół Mariacki. Musiałem kupić bilet, a później czekałem, aż turyści skończą zwiedzać. Gdy skończyli, od razu wszedłem do środka. Schodów było dużo, bo aż 270, więc to trochę czasu zajęło. Na samej górze byłem około po 7 minutach. Widoki były niezapomniane. Trochę czasu spędziłem na robieniu zdjęć, a trochę na Kraków.
Kiedy skończyłem zwiedzać, pojechałem tramwajem, a później autobusem do Galerii Bonarka, która moim zdaniem jest jedną z najlepszych galerii w Krakowie. Posiada dużą ilość sklepów (Zara, H&M, Reserved, TK Maxx, New Yorker i wiele innych) i większość asortymentów które tam znajdziemy. Chodząc po sklepach, kupiłem bardzo ładny szal na jesień w Pull&Bear, koloru szarego za 14,90 zł, a wcześniej kosztował 44,90 zł. Większość innych rzeczy, co mi się podobała, to albo była za mała, albo ich już nie było. Po shoppingu, zawiozłem rzeczy do hostelu i wróciłem z powrotem na Rynek, było już około 21, ale chciałem zobaczyć, co się dzieje nocą.
Przedtem byłem w Zarze, aby zobaczyć czy są jakieś ładne rzeczy na promocji. Wpadł mi w oko sweter który był biały i miał pomarańczowe paski. Stwierdziłem że kupię go następnego dnia. Resztę wieczoru spędziłem już na Rynku.
Przedtem byłem w Zarze, aby zobaczyć czy są jakieś ładne rzeczy na promocji. Wpadł mi w oko sweter który był biały i miał pomarańczowe paski. Stwierdziłem że kupię go następnego dnia. Resztę wieczoru spędziłem już na Rynku.
Ostatniego dnia jedynie gdzie byłem to Sukiennice, chciałem jeszcze zrobić kilka pamiątkowych zdjęć.
Ostatnie minuty spędziłem w Galerii Krakowskiej zachodząc szybko do Starbucksa po herbatę, a o 13:15 miałem już busa do domu. Moim zdaniem warto pojechać choćby na 3 dni i zobaczyć to na własne oczy. Miłego czytania.
Do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































