Wakacje już prawie skończone, a więc mamy jeszcze ponad trochę czasu, żeby gdzieś wyjechać, popracować, czy pójść na zakupy. Możliwości mamy wiele. Tym razem wybrałem się po raz drugi w podróż do Gdańska.
Wybór nie jest przypadkowy, po ostatniej podróży do Krakowa, chciałem zobaczyć przepiękne Morze Bałtyckie. Mimo że miałem trochę pieniędzy, udało mi się tam pojechać.
W zwiedzaniu nie był tylko Gdańsk, ale także: Sopot, Gdynia i Hel. Postaram się wam wszystko opowiedzieć. :)
Gdańsk - stolica województwa pomorskiego, szóste największe miasto w Polsce (461 489 mieszkańców), tam spędzałem większość czasu, gdyż mam tam rodzinę. Pokochałem to miasto, tak samo jak Kraków.
Sopot - kurort nadmorski położony pomiędzy Gdańskiem i Gdynią. Byłem tam 4-krotnie. Przepiękne Molo oraz znakomita plaża.
Gdynia - drugie największe miasto województwa pomorskiego (247 821 mieszkańców). Nie zwiedzałem tam nic, ponieważ 2 razy byłem w Galerii Riviera.
Hel - nadmorska miejscowość położona na Półwyspie Helskim. Według niektórych jest to początek lub koniec Polski. Pojechałem tam, gdyż byłem ciekawy, co tam się dzieje.
Pierwszego dnia pojechałem pociągiem z Puław do Gdańska. 8 godzin w pociągu to była masakra, upał 30-stopniowy, zmiana klimatu. Do Gdańska dotarłem około 20:00 na dodatek bolała mnie głowa. Więc pierwszy dzień zakończył się leżąc w łóżku i oglądaniu meczu tenisa z Toronto.
Drugiego dnia, byłem na Starym Mieście, ale nie zwiedzałem zabytków. Jedynie co zobaczyłem, to pomnik Neptuna.
Pomnik Neptuna.
Po skończonym zwiedzaniu, wróciłem do domu, zjadłem obiad i pojechałem Szybką Koleją Miejską (SKM) do Sopotu. Pogoda sprzyjała, było gorąco, ale przesadziłem z ubiorem. T-shirt spoko, ale spodnie nie. Musiałem je podwijać.
Sopot i ptaki.
Po 16:30 opuściłem Sopot i wróciłem do Gdańska. Na sam wieczór wybrałem się do plaży w Brzeźnie, i tak skończył się mój drugi dzień.
Trzeciego dnia wróciłem ponownie do zwiedzania Starego Miasta. Tym razem zobaczyłem bardzo wiele atrakcji np. Muzeum Bursztynu, Bazylikę Mariacką czy Kościół św. Katarzyny. Było tego sporo. Zwiedzania zajęło mi około 3 godzin.
Widok na Gdańsk.
Gdańsk
W południe pojechałem tramwajem do Galerii Bałtyckiej. Galeria bardzo mi się spodobała, wyglądała tak samo jak Galeria Krakowska (Kraków - poprzedni post). Trwały jeszcze wyprzedaże, więc postanowiłem sobie kupić kilka rzeczy. W Bershce kupiłem krótkie spodnie dżinsowe w kolorze czarnym, a w Pull & Bearze upolowałem dżinsy. Po raz drugi pojechałem do Sopotu. Pochodziłem po plaży i wybrałem się na Molo. Molo w Sopocie jest jednym z najdłuższych w Europie. Jego długość wynosi 512 metrów. Spacerując przy zachodzie słońca, można było podziwiać Bałtyk, łodzie czy panoramę Sopotu.
Sopot nocą, widok na Morze Bałtyckie
Następnego dnia, po raz pierwszy pojechałem SKM-ką do Gdyni. Tak, jak wcześniej wspomniałem nic nie zwiedziłem, tylko pojechałem do Galerii Riviera. Galeria super, możemy tam znaleźć o wiele więcej rzeczy niż w Gdańsku. Dużym zaskoczeniem był dla mnie piętrowy New Yorker, kiedy zawsze odwiedzałem ten sklep, był on zawsze usytuowany na parterze lub na pierwszym piętrze. Po obejrzeniu galerii, wróciłem do Gdańska, gdzie po raz ostatni zwiedzałem Stare Miasto. Głównym celem były Żuławy - dzielnica Gdańska oraz koło widokowe nad Motławą.
Panorama Gdańska
Po raz trzeci pojechałem do Sopotu, tym razem wypocząć. Później zaszedłem do sopockiego H&M, ale po chwili wyszedłem. Stwierdziłem że taki sam asortyment H&M jest u mnie w Puławach. Na sam wieczór wybrałem się na Górę Gradową, widoki miasta były przepiękne.
Gdańsk nocą
Gdańsk nocą
Gdańsk nocą
Czwartego dnia o godzinie 8:00 pojechałem pociągiem na Hel. Podróż trwała 3 godziny. Na miejscu trochę źle się poczułem, ale po pewnym czasie sytuacja się uspokoiła. Na Helu mieszka około 3300 osób, praktycznie jest to początkowa lub ostatnia miejscowość w Polsce. Dalej na północ od Polski znajduje się Szwecja. Mimo niewielkiej liczby mieszkańców możemy znaleźć kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia.
Na początek wybrałem się na plaże, tylko po to by trochę odpocząć po podróży. Było trochę chłodniej niż w Gdańsku, ale nie narzekałem.
Hel - plaża
Kolejnym punktem na mapie Helu, było odwiedzenie latarni morskiej. Latarnia morska na Helu jest położona na polskim wybrzeżu Bałtyku, jej wysokość wynosi 41,50 metrów. Żeby dostać się na sam szczyt latarni, trzeba pokonać kręte schody, które są bardzo niewygodne, ale widoki są przepiękne.
Koniec lub początek Polski :)
Widok na miasto
Po zejściu z wieży wybrałem się na port, gdzie podziwiałem łodzie oraz przepiękne słońce. :)
Słońce nad Helem
Resztę wieczoru spędziłem na plaży, gdzie oglądałem zachód Słońca nad morzem. Było przepięknie, zresztą zobaczcie sami.
Ostatniego dnia wybrałem się ponownie do Gdynii na zakupy. Tym razem kupiłem sporo m.in sweter w Zarze, okulary przeciwsłoneczne w C&A oraz zegarek w New Yorkerze. Gdy wróciłem do Gdańska, pojechałem na Westerplatte, jedno z historycznych miejsc na mapie Polski. W latach 30. XX wieku na terenie Westerplatte funkcjonowała Wojskowa Składnica Tranzytowa, której obrona we wrześniu 1939 stała się symbolicznym początkiem II wojny światowej oraz polskiego oporu przeciw agresji niemieckiej. Warto tam się wybrać, ponieważ możecie poznać dawną historię Polski.
Widok na Bałtyk
Westerplatte
Przed wieczorem pojechałem szybko do Galerii Bałtyckiej, gdzie kupiłem sobie melanżowy szalik w Zarze. Ostatni wieczór spędziłem po raz czwarty w Sopocie. Następnego dnia pojechałem już do domu. Mam nadzieję, że wpis wam się spodobał. :) Do zobaczenia.
Bardzo długo tutaj nie zaglądałem, bo prawie 2 miesiące. Miałem dużo na głowie nauka, poprawki i różne sprawy. Ale teraz postaram się dodawać posty regularnie.
Mam obecnie wakacje, a właściwie pierwszą połowę wakacji. Co się u mnie działo za ten czas, już wam opowiadam. Zdałem na szczęście do trzeciej klasy bez poprawki (mimo że nie umiałem na matematykę, napisałem coś i udało mi się). Spędzam wakacje u siebie, będę miał imprezę w przyszłym tygodniu i byłem w Krakowie pozwiedzać i oczywiście pójść na zakupy. Dlaczego akurat wybrałem Kraków? Już wam wyjaśniam. Na początku wakacji miałem różne plany, żeby gdzieś pojechać. A to chciałem pojechać do Wilna (Litwa), Gdańska, Rzeszowa, Wrocławia, ale ostatecznie wybrałem Kraków. Nie wybrałem tamtych miast z różnych powodów. Do Wilna nie chcieli mnie puścić rodzice, ponieważ myśleli, że ktoś mnie zaatakuje (mieli może trochę racji, na Litwie mieszka dużo Rosjanów). Gdańsk trochę wydawał się za drogi (musiałbym lecieć samolotem). Rzeszowa nie wybrałem, ponieważ szkoda mi było pieniędzy. A Wrocław stwierdziłem że zostawię na koniec wakacji i ostatecznie został Kraków. To będzie moja druga wizyta w województwie małopolskim, poprzednim razem byłem 6 lat temu nie w Krakowie tylko w Pieniach.
Moim zdaniem Kraków ma bardzo ciekawą i bogatą architekturę. W mieście znajdziemy m.in Wawel, Sukiennice, Kościół Mariacki, Rynek i wiele innych atrakcji. Na mnie wrażenie zrobiły również stare kamienice, które wyglądały zjawiskowo. Kiedy wysiadałem z busa nie widziałem co tak naprawdę mi się przydarzy podczas 3-dniowej wizyty. Wychodząc z Galerii Krakowskiej, dopiero dotarło do mnie, że Kraków jest magiczny. Ale teraz wszystko od początku.
Kraków
Bilet zakupiłem w poniedziałek, kosztował mnie 28,50 zł (zaoszczędzone 1,50 zł :) ). We wtorek zapłaciłem pieniądze, spakowałem się i następnego dnia ruszyłem w drogę. Czekałem na autobus który miał zajechać do Puław, gdzie ja stałem na przystanku. Po 4 godzinach i pół godzinach jazdy dotarłem na miejsce. Jadąc zahaczyłem o parę miast (Radom, Kielce). Następnie wychodząc z galerii pojechałem do hostelu zostawić swoje rzeczy i zacząć zwiedzanie. Pierwszym miejscem które odwiedziłem był oczywiście Stary Rynek, gdzie większość ludzi przychodziła tutaj, aby pozwiedzać, pójść do kawiarenki na Sukiennice czy zrobić zakupy.
Kościół Mariacki
Widok na Rynek i Sukiennice
Ja wybrałem kawiarenkę, która znajdowała się na tarasie widokowym w Sukiennicach. Bilet nie drogi tylko 1 zł (ulgowy), ale widok piękny. Następnym moim celem był Wawel. Dojście zajęło mi około 10 min.
Widok na Kościół Mariacki i Sukiennice
Miałem zwiedzić różne rzeczy, ale postanowiłem że zostawię to na jutrzejszy dzień. Kiedy byłem już na miejscu można było zobaczyć cały Kraków jak na dłoni, co wywołano u mnie mega pozytywne zaskoczenie.
Kiedy opuszczałem Wawel, postanowiłem że pojadę do Galerii Kazimierz zrobić trochę zakupów. Miejsce mnie trochę zawiodło, spodziewałem się większości sklepów które bardzo lubię, ale nie było ich. New Yorkera brak, Pull&Beara brak. Trwają jeszcze wyprzedaże, będąc w galerii zapolowałem na fajną torbę w Bershce która kosztowała 130 zł, a teraz 30 zł. Również przekraczając próg Zary znalazłem mega fajny portfel który był wart 40 zł, był kolor brązowy i czarny. Stwierdziłem że jeśli nie będzie czarnego koloru w różnych galeriach to kupię go tu. Niestety nie było go nawet na Rynku Głównym ani w Galerii Krakowskiej. Portfel koloru brązowego kupiłem w tej ostatniej galerii, mimo że nie było tego koloru co chciałem to jestem zadowolony, ale następnego dnia kosztował o 10 zł taniej.
Do hostelu wróciłem około 22, w pokoju którym spałem był Chińczyk i jakieś 3 turystki (chyba z Niemiec). Posiedziałem trochę na internecie, ogarnąłem się i poszedłem spać.
Budząc się w przepiękny czwartkowy poranek, poszedłem coś kupić do jedzenia, a następnie trochę więcej pozwiedzać. Na początku chodziłem ulicami Krakowa, aby ucieknąć trochę od Rynku. Kamienice oddawały urok temu miejscu. Na każdym kroku można było spotkać osoby które wychodziły z domu do pracy, na zakupy, spacer, wyprowadzić psa, itd. Chodząc przez godzinę chciałem zobaczyć więcej i więcej, ale bałem się, że mi czasu zbraknie i ruszyłem na Ratusz który był obok Sukiennic.
Żeby wejść na samą górę trzeba było się nagimnastykować, kręte i małe schody przeszkadzały turystom. Mnie też parę raz zdarzyło mi się zatrzymać tylko po to by ustąpić miejsca ludziom którzy kończyli zwiedzać. Gdy zatrzymywałem się przy różnych obiektach widziałem sporo ludzi robiących zdjęć miasta. Ja też parę zrobiłem.
Po skończonym zwiedzaniu moje nogi ruszyły po raz drugi na Wawel. Tym razem postanowiłem że odwiedzę Dzwon Świętego Zygmunta, Katedrę Wawelską oraz jedną z baszt. Największe wrażenie zrobiło na oczywiście Katedra, ale nie można było robić zdjęć.
Królewski Dzwon Zygmunta
Panorama Krakowa
Ostatnim moim punktem na mapie był Kościół Mariacki. Musiałem kupić bilet, a później czekałem, aż turyści skończą zwiedzać. Gdy skończyli, od razu wszedłem do środka. Schodów było dużo, bo aż 270, więc to trochę czasu zajęło. Na samej górze byłem około po 7 minutach. Widoki były niezapomniane. Trochę czasu spędziłem na robieniu zdjęć, a trochę na Kraków.
Kiedy skończyłem zwiedzać, pojechałem tramwajem, a później autobusem do Galerii Bonarka, która moim zdaniem jest jedną z najlepszych galerii w Krakowie. Posiada dużą ilość sklepów (Zara, H&M, Reserved, TK Maxx, New Yorker i wiele innych) i większość asortymentów które tam znajdziemy. Chodząc po sklepach, kupiłem bardzo ładny szal na jesień w Pull&Bear, koloru szarego za 14,90 zł, a wcześniej kosztował 44,90 zł. Większość innych rzeczy, co mi się podobała, to albo była za mała, albo ich już nie było. Po shoppingu, zawiozłem rzeczy do hostelu i wróciłem z powrotem na Rynek, było już około 21, ale chciałem zobaczyć, co się dzieje nocą.
Przedtem byłem w Zarze, aby zobaczyć czy są jakieś ładne rzeczy na promocji. Wpadł mi w oko sweter który był biały i miał pomarańczowe paski. Stwierdziłem że kupię go następnego dnia. Resztę wieczoru spędziłem już na Rynku.
Ostatniego dnia jedynie gdzie byłem to Sukiennice, chciałem jeszcze zrobić kilka pamiątkowych zdjęć.
Ostatnie minuty spędziłem w Galerii Krakowskiej zachodząc szybko do Starbucksa po herbatę, a o 13:15 miałem już busa do domu. Moim zdaniem warto pojechać choćby na 3 dni i zobaczyć to na własne oczy. Miłego czytania.